DAX 40 – indeks w nowej odsłonie

Inwestujesz na DAX? Być może już wiesz, ale jeśli nie – to wydarzenie nie może umknąć Twojej uwadze!

Właśnie stoimy przed historyczną przemianą, jakiej lada chwila poddany zostanie najważniejszy niemiecki indeks akcyjny DAX 30. Już za kilkanaście dni, 20 września 2021, operator giełdy we Frankfurcie – Deutsche Boerse – rozszerzy pakiet wchodzących w skład indeksu spółek z 30 do 40 przedsiębiorstw. Choć informacja na ten temat pojawiła się już w zeszłym roku, dzisiaj powinniśmy poznać oficjalną listę firm, które uzupełnią DAXa. Zmiana w głównym niemieckim indeksie odbędzie się kosztem MDAX, który odchudzony zostanie z 60 do 50 spółek. Jakie to ma znaczenie i skąd w ogóle pomysł na zmiany?

Największa niemiecka afera giełdowa ostatnich lat

Być może kojarzysz skandal z Wirecard. To jedna z największych afer giełdowych w ostatnich latach. Spółka, która była niemieckim operatorem płatności (podobnym do Visa czy Mastercard) i działała na rynku od 1999 roku, „zgubiła” 2 mld dolarów. Brzmi nieprawdopodobnie? No właśnie…

Wirecard był jedną ze spółek wchodzących w skład indeksu DAX 30. Wszystko zmieniło się, gdy w połowie 2020 roku doszło do ujawnienia nieprawidłowości księgowych w tym szybko rozwijającym się fintechu. Firma, w której już dużo wcześniej podejrzewano przekręty finansowe (konsekwentnie ignorowane przez nadzór), ujawniła, że w jej aktywach brakuje 1,9 mld euro, czyli około 2 mld dolarów. W tym samym czasie z niewyjaśnionych przyczyn decyzję o odejściu podjął jej ówczesny prezes Markus Braun.

Niedługo później spółka poinformowała, że deklarowane przez nią w sprawozdaniach opisy stanu finansowego oraz aktywów nie były do końca poprawne, co może mieć wpływ na raport finansowy za 2019 rok.  Ostatecznie niebawem stwierdziła, że 1,9 mld euro nie tyle „zgubiło się”, co po prostu… nigdy nie istniało.

Ze stanowiska zwolniono dyrektora operacyjnego, Jana Marsalka, a cała ta absurdalna sytuacja spowodowała spadek wartości przedsiębiorstwa o 10 mld dolarów i ostatecznie doprowadziła firmę do złożenia wniosku o upadłość. Przedsiębiorstwo automatycznie zostało zastąpione inną firmą w głównym niemieckim indeksie giełdowym.

Skandal, który wybuchł w Niemczech sprowokował do głębszego zastanowienia się nad sposobem funkcjonowania i weryfikacji spółek wchodzących w skład głównego indeksu. Nadszarpnięta reputacja giełdy, rządu i śmiało można powiedzieć – całego kraju – w oczach świata oraz inwestorów, musiała przynieść konsekwencje w postaci weryfikacji działania organów nadzoru, regulacji oraz wymogów i przyczyniła się do sformułowania nowych wytycznych oraz obostrzeń, które uzupełniły dotychczasowe kryteria jakościowe.

Co się zmienia?

Poza rozszerzeniem listy spółek wchodzących w skład indeksu z 30 do 40 firm i zredukowaniem ich liczby w indeksie MDAX z 60 do 50, w życie wchodzą nowe wymogi selekcji dla firm aspirujących do głównego niemieckiego indeksu.

Przede wszystkim pretendenci do giełdowej elity „blue chipów” będą musieli wykazać dodatni wynik EBITDA w okresie dwóch ostatnich lat. Zwiększają się również wymogi dotyczące raportowania, a w przypadku nieprawidłowości oraz ostrzeżenia, spółki otrzymają 30 dni na zmianę swoich działań i publikację wymaganych uzupełnień raportów rocznych i kwartalnych. Jeśli tego nie zrobią będą natychmiast wykluczane z indeksu. Ponadto przegląd firm będzie się odbywał dwa razy w roku – w marcu i we wrześniu (do tej pory miał miejsce tylko we wrześniu), a spółki będą selekcjonowane na podstawie kapitalizacji rynkowej. W rankingu nie będzie już uwzględniany obrót giełdowy, natomiast przedsiębiorstwa muszą wykazać się określonym poziomem płynności.

Spółki wchodzące w skład głównego indeksu będą również zobowiązane do posiadania niezależnego komitetu związanego z audytem w swojej radzie nadzorczej. Nowa komisja będzie odpowiedzialna za kontrolowanie poprawności składanych raportów. W tym kontekście warto nadmienić, że opisana spółka Wirecard nie posiadała tego typu organów, jak również nie poczuwała się do obowiązku dostarczania wymaganych raportów i wyjaśnień. Możliwe? Jak widać tak.

Co przyniosą zmiany?

Zmiany obejmują więc nie tylko zawartość samego indeksu, ale przede wszystkim politykę wprowadzania i kontroli spółek.

Ostatecznie rozszerzenie DAXa o nowe przedsiębiorstwa zwiększy kapitalizację indeksu o około 350 mld euro i pozwoli na lepszą dywersyfikację oraz spowoduje, że będzie on lepiej odzwierciedlał sytuację oraz zmiany zachodzące w niemieckiej gospodarce, uwzględniając również zupełnie nowe branże. Szczególny nacisk zostanie tu położony na sektor technologiczny. Ta dywersyfikacja pozwoli również ograniczyć problem wpływu pojedynczych gigantów na zmienność całego indeksu, co może mieć pozytywne znaczenie dla parametrów zmienności.

Z punktu widzenia traderów, szersze spektrum branż nie tylko pozwoli na skuteczniejsze rozłożenie ryzyka, ale może też wymagać zapoznania się z nowymi obszarami z zakresu inwestycji oraz zgłębienia nowych informacji na temat sektorów gospodarki, których wcześniej nie uwzględniali oni w swoim portfelu oraz decyzjach inwestycyjnych.

W kontekście nadzoru i wymogów, nowe regulacje powinny pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo spółek oraz inwestorów, co przełoży się jednocześnie na wzrost zaufania rynkowego oraz minimalizację ryzyk związanych z przekrętami finansowymi, jak miało to miejsce w przypadku Wirecard. Z drugiej strony bardziej restrykcyjne wymogi wejścia mogą okazać się dużą barierą dla nowych obiecujących firm.

Kiedy poznamy nowe spółki zaktualizowanego indeksu DAX?

Już dzisiaj, za pośrednictwem należącej do Deutsche Boerse Group firmy Qontigo, dowiemy się jakie spółki uzupełnią niemiecki indeks. Jak podaje Bloomberg, wśród wymienianych przez analityków JP Morgan potencjalnych przedsiębiorstw wspomnieć należy o popularnym Zalando, Airbusie, Pumie, Porsche, czy Siemens Healthineers.

Źródło: JP Morgan

KobietaNaForex

Leave a Comment