Trump vs. Biden – która wizja przeważy rynek?

Przed nami jeden z najbardziej wyczekiwanych przez rynki momentów w ciągu ostatnich miesięcy – wybory prezydenckie w USA. Już 3 listopada Amerykanie będą mieli szansę zdecydować o tym, kto zajmie najwyższy stołek w ich kraju, a tym samym wytyczy kierunki dalszego rozwoju i polityki na kolejne 4 lata.

Kampania prezydencka prowadzona przez Trumpa od początku budzi wiele emocji, a jego bezkompromisowe podejście do najważniejszych kwestii politycznych, społecznych i zdrowotnych zyskuje skrajnie pozytywne lub skrajnie negatywne opinie. Trudno zaprzeczyć, że obecny prezydent jest jednym z najbardziej temperamentych przywódców w dzisiejszym świecie politycznym, stąd obserwowanie rozwoju wydarzeń wraz ze zbliżającym się terminem wyborów, staje się każdego dnia ciekawsze.

Przyjrzyjmy się nieco bliżej poglądom i kierunkom w jakich zmierzają kandydaci.  W jaki sposób wygrana każdego z nich może wpłynąć na rynki? Czy czeka nas rewolucja? A może, webrew emocjom, które otaczają obecnie kampanię, ostatecznie wynik wyborów przejdzie bez większego echa na giełdach? Czego oczekują inwestorzy i w której opcji łatwiej będzie się odnaleźć?

Trump – konserwatywny reprezentant interesów Ameryki

Wraz ze swoją pierwszą kadencją w Bałym Domu, Trump rozpoczął jednocześnie budowanie polityki zagranicznej w oparciu o hasło „America first”. Zdecydowane i głośno deklarowane nastawienie na obronę interesów USA przyniosło mu rozgłos i postawiło w roli obrońcy kraju, który nie cofnie się przed nikim, aby zapewnić Ameryce wielkość. Przed pojawieniem się pandemii, Stany Zjednoczone cieszyły się niskim bezrobociem i wzrostami na giełdach. Trump, który szczególnie mocno promuje przedsiębiorczość, wprowadził obniżkę podatków i dążył do zmniejszenia regulacji, co niewątpliwie przyczyniło się do rozkwitu działalności biznesowej. Tego typu działania to wciąż priorytet w jego programie, podobnie jak kwestia koncentracji w kraju i wspierania amerykańskich firm, zwłaszcza w kontekście konkurecji za granicą i ochrony własności intelektualnej.

Wśród niezaprzeczalnych zasług własnej prezydentury Trump wskazuje dwie główne umowy handlowe – zaktualizowany pakt z Meksykiem i Kanadą oraz pierwszy etap umowy handlowej  z Chinami.

W przypadku Chin, druga faza porozumienia handlowego miałaby skupić się na trudniejszych kwestiach dotyczących tych dwóch krajów oraz prowadzić do zniesienia nałożonych ceł. Negocjacje jednak mogą stanowić trudne wyzwanie, biorąc pod uwagę bardzo ofensywne podejście obecnego przywódcy USA, ciągłe oskarżenia kierowane w stronę Chin, ostentacyjne nazywanie koronawirusa „wirusem chińskim” oraz deklaracje podkreślające, że „nie jest zainteresowany” rozmowami z Pekinem.

Można powiedzieć, że obecnie pandemia pozostaje dla Trumpa jedną z największych przeszkód do pokonania w kontekście reelekcji na prezydencki fotel. Zdiagnozowanie covid-19 nie pomogło obecnemu przywódcy USA wizerunkowo, a epatowanie postawą sugerującą jego luźne podejście do pandemii, która pozbawiła życia już grubo ponad milion ludzi na całym świecie, działa jak płachta na byka na jego przeciwników oraz tę część społeczeństwa, która została najmocniej doświadczona przez szalejącego wirusa. Warto wspomnieć, że Trump nalegał na ponowne otwarcie szkół i ogłosił, że rząd zajmie się dystrybucją testów na koronawirusa, które pozwoliłyby powrócić dzieciom i nauczycielom do obowiązków. Jednocześnie po zatwiedzeniu przez Kongers środków w wysokości 3 mld dolarów w marcu i kwietniu tego roku, obecnie Demokraci i Republikanie toczą nieustanną walkę negocjacyjną, w której postawa Trumpa, raz wstrzymującego, raz wznawiającego rozmowy, może wprowadzać w konsternacje na temat tego, czego tak naprawdę chce urzędujący prezydent.

Warto wspmnieć, że jako kandydat na prezydenta, Trump składał swoim wyborcom obietnicę natychmiastowego zastąpienia ustawy poprzedniego przywódcy USA – Baraca Obamy – swoim własnym planem opieki zdrowotnej. Miał on zapewnić ubezpieczenie wszystkim obywatelom, jednak do tej pory Amerykanie wciąż nie doczekali się na realizację tego planu. Wśród obietnic Trumpa znalazły się również niższe koszty leków na receptę, wyższa jakość opieki, większy wybór i większa przejrzystość systemu.

Z jednej strony wgrana Trumpa w walce o miejsce w Białym Domu na kolejne cztery lata może w pierwszej chwili przynieść pewną ulgę na rynku, ponieważ związana jest z kontynuacją tego co już znane. Rezultatem może być zwyżka na giełdach, a szczególnie pozytywnie sytuacja ta może wpłynąć na sektor technologiczny. 

Z drugiej strony wygrana Trumpa wiąże się z ryzykiem osłabienia relacji amerykańsko – europejskiej. Widmo wojny handlowej z Chinami oraz kolejnych ceł, tym razem rozszerzonych również o kraje europejskie będzie z pewnością istotnym czynnikiem ciążącym nad gospodarką.

Biden – zwolennik równouprawnienia i ekologii

Choć w wielu kwestiach podejście Bidena nie różni się drastycznie od poglądów Trumpa, zwłaszcza jeśli chodzi o tematy związane z handlem, jest kilka fundamentalnych różnic w innych dziedzinach, które kandydaci konsekwentnie wytykają sobie podczas kampanii wyborczej.

Biden dołączył do ogólnego i ponadpartyjnego ruchu „fair trade” dotyczącego wymiany międzynarodowej, który zaczął wypierać promowaną przez wiele lat ideę „free trade”. Przedstawiciel Demokratów zapowiada, że jako prezydent USA zamierza (podobnie zresztą jak Trump) prowadzić twarde negocjacje z Chinami, a jego celem jest ochrona interesów handlowych oraz własności intelektualnej.

Biden popiera hojne federalne wydatki na pomoc firmom i osobom fizycznym, a także rządom stanowym i lokalnym, proponuje przeznaczenie 300 mld dolarów na wsparcie badań i rozwoju krajowych firm technologicznych, a uregulowanie kwestii wydatkowania środków musi jego zdaniem nastąpić przed zawarciem jakichkolwiek nowych handlowych umów międzynarodowych. Kandydat proponuje również przeznaczenie 400 mld dolarów na zakupy rządowe, między innymi związane z pandemią, które w ciągu czterech lat miałyby trafić do krajowych przedsiębiorstw.

Walka z koronawirusem stanowi mocny punkt w programie Bidena, który wielokrotnie wytykał Trumpowi nieudolność w działaniach oraz brak odpowiedzialnych decyzji w kwestiach bezpieczeństwa zdrowotnego. Wskazuje on zwłaszcza na konieczność wspierania naukowców i lekarzy oraz dostarczania przez nich spójnego i merytorycznego komunikatu, co pozwoli lepiej walczyć z wirusem. Chce również, by USA powróciły do współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia. Generalnie jego retoryka koncentruje się na ukazaniu siły i determinacji w walce z pandemią oraz odbudowie gospodarki. 

Jako Demokrata Biden szczególnie mocno wskazuje na konieczność walki z nierównością społeczną i majątkową. Jego celem jest walka z tymi zjawiskami, zwłaszcza w kontekście czarnoskórych obywateli USA. Zwraca również uwagę na problem legalnej imigracji, proponując poszerzenie jej zakresu oraz wprowadzenie rozwiązań obywatelskich dla 11 milionów nielegalnych mieszkańców USA. Można więc powiedzieć, że w pewnym sensie Trump buduje mury (granica z Meksykiem), podczas gdy Biden chce je obalać.

Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, istotną różnicą w podejściu Bidena i Truma jest podejście do tematu ekologii oraz wykorzystania paliw kopalnych. Biden znany jest jako zwolennik czystej energii. Jego celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych oraz wyeliminowanie zanieczyszczenia węglem w amerykańskiej sieci energetycznej, czego dokonać chce do 2035 roku. Proekologiczne dążenia kandydata Demokratów zbieżne są z kierunkiem obranym przez Unię Europejską, uwzględnionym w budżecie 7-letnim.

Biden planuje nowe wydatki, które miałyby być przeznaczone na edukację, infrastrukturę oraz wsparcie małych firm. Jego celem jest podniesienie płacy minimalnej do 15 dolarów za godzinę. Jednocześnie chce podniesienia podatków dla osób prawnych, a także fizycznych, których roczny dochód przekracza 400 tysięcy dolarów. Proponuje też nowy rządowy program ubezpieczeń dla pracujących obywteli, rozszerzając program Obamy i obejmując ochroną większą liczbę osób.

Warto zauważyć, że wyższe podatki dla firm mogą przełożyć się na zmniejszenie zysków przedsiębiorstw. W przypdku wygranej Bidena negatywnie reagować mogą zwłaszcza spółki technologiczne, przy jednoczesnym wzroście wartości branży związanej z ekologią. 

Z jednej strony wydaje się, że Biden jest bardziej otwarty na inne kraje i współpracę gospodarczą, a jego mentalność odpowiada tendencjom wspólnotowym obserwowanym w Europie (czego przykładem jest chociażby utworzenie unii). Daje to szanse budowania lepszych relacji na arenie międzynarodowej. 

Z drugiej strony Demokrata popiera zwiększenie budżetu obronnego, w przeszłości opowiadał się za działaniami wojennymi, a obecnie jego wygrana mogłaby grozić kolejną zimną wojną z Rosją oraz zaostrzeniem stosunków z Chinami.

Trudno jednoznacznie ocenić długoterminowy efekt wygranej Bidena w wyborach. W przypadku zwycięstwa Trumpa dla rynków istotny może być zachowany status quo. O ile w kwestiach gospodarczych kandydaci nie różnią się w istotny sposób, to ich odmienne podejście ideologiczne może być odczuwalne zwłaszcza w długim terminie.

KobietaNaForex

Leave a Comment