„Klasyfikacja malkontentów” – Anna Kowalik

Woman with her hand extended signaling to stop (only her hand is in focus)

Bez względu na to jak daleko posunięte są obecnie Twoje plany realizacji ambitnego przedsięwzięcia, bez względu na to ile sukcesów zanotowałaś na swoim koncie, zawsze istnieje szansa, że przeoczyłaś jakiś istotny szczegół, który już wkrótce może sprowadzić Twoje ambicje do parteru, uświadamiając przy tym jak bardzo przeceniasz swoje nieprzeciętne możliwości. Kto będzie pierwszym, który uprzejmie Cię o tym uprzedzi?

Zapraszam Cię dzisiaj droga Traderko do zapoznania się z tekstem Anny Kowalik, zamieszczonym w pierwszym numerze magazynu, który z dużym prawdopodobieństwem dobrze znasz, „Pierwszy milion”. Dlaczego sięgam po taką tematykę? Ponieważ na swojej drodze inwestycyjnej sama miałam „przyjemność” wielokrotnie doświadczyć wpływu malkontentów na swoje życie. Szczególnie dużo znaleźć ich można w środowisku (zwykle „byłych”) traderów, którzy uwielbiają za swoje niepowodzenia oskarżać cały świat, zniechęcając przy tym i źle nastawiając do rzeczywistości młodych adeptów sztuki tradingu. Nie brakuje również znajomych, zajmujących się o wiele bardziej „ambitnymi” zawodami, którzy z braku szerszych perspektyw wzięli sobie za punkt honoru uzmysłowić nam jak wielce ryzykowne i mało obiecujące zajęcie sobie wybraliśmy. Aby mieć świadomość ich wpływu na nasze cele i przedsięwzięcia (zarówno w inwestycjach, jak i w każdej innej dziedzinie życia) trzeba najpierw poznać ich sposób działania. To pozwoli na dobór odpowiednich metod obronnych, a co najważniejsze nie pozwoli malkontentom wpływać na nasz poziom motywacji oraz nastawienie do podejmowanych wyzwań. Bo przecież nie będziemy słuchać tych, którzy nie znajdują się w miejscu, do którego same dążymy, lecz pozostali daleko w tyle, prawda?

Urodzony tetryk

Zanim skończysz tłumaczyć jaki masz pomysł powie, że to nie wyjdzie. Wystrzeli z siebie całą serię potwierdzeń, że to bez sensu, nierealne, że nie masz szans. Pokaż mi jedną osobę, która na tym zarobiła – domaga się. Jeśli dłużej pobędziesz w jego towarzystwie, wyssie z ciebie całą energię i entuzjazm. Pocieszające jest tylko to, że szanse innych na powodzenie w czymkolwiek ocenia równie nisko.

Statystyk

Zasypie cię danymi na temat liczby upadających biznesów. Wyliczy przeciętne straty, jakie ponoszą podobne firmy na rynku. Opowie, jak wysoki jest współczynnik rozwodów wśród biznesmenów. Uświadomi, jak małe szanse ma twoja firma, by przetrwać na rynku dłużej niż rok.

Nadopiekuńczy rodzic

Czy zdajesz sobie sprawę, ile wysiłku trzeba włożyć w prowadzenie własnej firmy? Przecież jesteś taki nerwowy. Zmęczysz się i po co ci to? Nadopiekuńczy rodzic, jeśli nie przemówi ci do rozsądku, na pewno pomoże ze wszystkich sił, da pieniądze, jeśli trzeba, zaopiekuje się domem i dzieckiem. Dzięki temu także tu będzie cię kontrolować i oplatać swoimi zaborczymi mackami.

Anonimowy szyderca

Nieuchronnie spotkasz go, gdy założysz stronę WWW i pozwolisz na umieszczanie komentarzy. Jeśli w gazecie znajdzie się wzmianka o sukcesie twojej firmy, pod internetowym wydaniem znajdziesz kapiące żółcią wpisy. Szyderca siedzi na forach i pod pseudonimem „demaskuje” twoją niekompetencję, przebiegłość, szemrane przyczyny sukcesu. Dzięki niemu dobrze wiemy, jak partnerka jednego z najbogatszych Polaków rozwija swoją markę odzieżową i na co czyha młoda żona znanego aktora. Szyderca założy stronę internetową „Po czym poznać złego fotografa, stylistę, informatyka czy restauratora”, na której umieści linki do twojej witryny. Bardziej ambitny założy antyblog, na którym wykpi twoją działalność.

Ofiara

Uważa, że jesteś niewdzięcznikiem i ona dla ciebie nic nie znaczy. Czuje się zagrożona wszystkim, co może odwrócić od niej twoją uwagę. Nienawidzi twojego biznesu, hobby, znajomych, bo one pochłaniają twój czas. Ofiara często stosuje szantaż emocjonalny i wpędza cię w poczucie winy. Chce, byś czuł się jak egoista, realizując swoje pomysły i marzenia.

Natręt

Jak tam twój mały biznes? Jak przychody? Masz już zyski? Udało ci się pozyskać nowych klientów? – zadaje takie pytania bez ustanku i systematycznie, żeby usłyszeć, że interes wciąż jest na stracie i nie ma spektakularnych postępów. Na początku nie jest różowo, więc szybko jego pytania stają się ironiczne.

Beton

Przepracował wiele lat u jednego pracodawcy i rzucanie korporacyjnej czy urzędniczej posady dla własnego biznesu jest dla niego równoznaczne z szaleństwem. Najlepiej mieć etat w państwowej firmie. Masz ubezpieczenie, świadczenia i spokój. Stamtąd nigdy cię nie zwolnią. Beton z pewnością podeśle ci e-mailem linki do ogłoszeń o pracę i zaproponuje, że pójdzie z tobą po garnitur, w którym dobrze wypadniesz na rozmowie kwalifikacyjnej. Będzie chciał skontaktować cię ze znajomymi, którzy mogą pomóc w znalezieniu „normalnego zajęcia”.

Niemowa

Nie chcę nic mówić, ale moim zdaniem to się dobrze nie skończy. Taką wypowiedź wzmacnia zazwyczaj pełne politowania spojrzenie. Niemowa już swoje wie, ale oczywiście się nie wtrąca. Jesteś przecież dorosłym człowiekiem i samodzielnie podejmujesz decyzje. Ale gdy ci się nie uda, usłyszysz: „Ja nic nie mówię, ale to było do przewidzenia…”

Anna Kowalik, Klasyfikacja malkontentów, „Pierwszy milion”, 2012, nr 1 (październik – grudzień), s. 124

Maja

Leave a Comment